Kuchnia Wielkopolska w weganskiej wersji - Szare kluchy ze "skwarkami" i Ślepe ryby

Jako typowa pyra poznańska nie wyobrażam sobie życia bez tradycyjne kuchni wielkopolskiej. Uważam, że jest ona powodem do dumy każdego Wielkopolanina. A czy wiecie, że w mniej tradycyjnej, wegańskiej wersji tradycyjne dania wielkopolskie smakują równie pysznie? Łapcie przepis na szare kluchy z wegańskimi skwarkami z tofu wędzonego i zupę "ślepe ryby", która z rybami nie ma nic wspólnego!


Przez całe lato na moich mediach społecznościowych trwał z Lech Pils, gdzie wspólnie poszukiwaliśmy powodów do dumy z bycia Wielkopolaninem. W konkursie okazało się, że jednym z nich jest nasza tradycyjna Wielkopolska kuchnia. Wcale mnie to nie zdziwiło! 
Wraz z Lech Pils oraz moimi znajomymi postanowiłam to sprawdzić! Trafiłam na poznański Stary Rynek do restauracji Bamberka...
Co ja Wam będę mówić! Sami kliknijcie na poniższy link i zobaczcie!


A na blogu zostawiam Wam moje zweganizowane wersje tradycyjnej kuchni wielkopolskiej. Myślę, że Wam zasmakują!

wegańskie, bezglutenowe

Szare kluchy z wegańskimi skwarkami z tofu

(6 porcji)

- 1 kg ziemniaków, obranych (waga po obraniu)
- 4 łyżki mąki ryżowej / można użyć pszennej lub orkiszowej
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka soli
  1. Ziemniaki trę na tarce o drobnych oczkach.
  2. Przekładam je na sitto, które układam na misce. Pozostawiam na około 30 minut. 
  3. Ziemniaki przyciskam mocno do dna tarki, by je jeszcze mocniej odcisnąć z soku. Pozostawiam je na jeszcze 10 min.
  4. Starte ziemniaki przekładam da miski. Sok z ziemniaków wylewam, z zebraną na dnie skrobię dodaję do ziemniaków. 
  5. Dodaję 3 łyżki mąki, skrobię ziemniaczaną i sól. Mieszam. W razie potrzeby dodaję jeszcze łyżkę mąki. Masę trzeba obserwować, nie może być zbyt zbita, a bardziej lejąca.
  6. Kluski kładę namoczoną we wrzątku łyżką do gorącej, osolonej wody i gotuję przez około 3-4 minut, od momentu wypłynięcia.
wegańskie skwarki z tofu wędzonego:
- 1 kostka (180 g) tofu wędzonego
- 3-4 łyżki sosu sojowego
- 1 łyżeczka papryki wędzonej
- olej do smażenia

Tofu kroję w niewielką kostkę. Dodaję do niego sos sojowy i wędzoną paprykę. Mieszam.
Podsmażam na rumiano na rozgrzanym oleju.

wegańskie, bezglutenowe

Ślepe ryby

(6 porcji)
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 4 liście laurowe
- 2 owoce jałowca
- 4 ziarna ziela angielskiego
- 2 marchewki
- 6 ziemniaków
- 2 korzenie pietruszki
- 1/3 selera
- 1 l bulionu warzywnego  
- 1 łyżka suszonego majeranku
- 1 łyżeczka suszonego tymianku
- 1 łyżeczka lubczyku
- 1/2 łyżeczki cząbru
- sól, pieprz
- olej do smażenia

  1. W garnku na rozgrzany olej wraz z liśćmi laurowymi, owocami jałowca i ziele angielskim wrzucam pokrojoną w kosteczkę cebulę. Gdy ta się zeszkli dodaję posiekany czosnek. Chwilę smażę i wrzucam resztę obranych i pokrojonych w kostkę warzyw. Podsmażam ok. 5 minut.
  2. Całość zalewam bulionem. Zagotowuję. Gotuję pod przykryciem ok. 20 min, aż warzywa będą miękkie. 
  3. Do gotowej zupy dodaję śmietanę kokosową i mieszam. Doprawiam do smaku.


Przepis na mój GZIK Z NERKOWCÓW znajdziesz TUTAJ.


Smacznego!

Krem z papryki i pomidorów malinowych (wegańskie, bezglutenowe)

Są tu miłośnicy zup-kremów? Mam dziś dla Was ideał prostoty, który rozgrzeje Was w deszczowe dni. Pełny smaku Krem z papryki i pomidorów malinowych zrobicie ze składników, które większość z Was ma w swojej kuchni. Wystarczy 30 min i możecie cieszyć się jego głębią smaku!


Są dni, kiedy nie mam siły na nic, zwłaszcza by gotować i godzinami siedzieć w kuchni. To dni, będące moim mały kulinarnym odwykiem. Niezbędnym, by móc wrócić do gotowania z nową zdwojoną siłą. Siłą, którą potrzebuje do tworzenia w kuchni rzeczy niemożliwych. W takie dni przygotowuję niezwykle proste dania, które praktycznie same się gotują - makarony, pieczone warzywa czy zupy. Jednym z wyżej wymienionych jest Krem z papryki i pomidorów malinowych, niezwykle prosty i szybki w wykonaniu. Rozgrzewająca zupa rozgrzeje nas od środka, zwłaszcza w dni, w które spowijająca okna szara aura sprawia, że najchętniej wylądowalibyśmy pod kocem z kubkiem kakao.


wegański bezglutenowy

Krem z papryki i pomidorów malinowych

(4 porcje)

 - 2 cebule
- 3 ząbki czosnku
- 2 ziemniaki 
- 1 marchewka 
- 2 czerwone papryki
- 1 kg pomidorów malinowych 
- 500 ml bulionu warzywnego
- 1 łyżeczka octu winnego/jabłkowego
- 1 łyżeczka syropu klonowego 
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- 1 łyżeczka tymianku
- 1 łyżeczka oregano
- 1 łyżeczka suszonej bazylii 
- 1/4 łyżeczki ostrej papryki
- sól, pieprz 
- do smażenia oliwa z oliwek extra virgin
do podania: śmietana kokosowa Planton, listki bazylii
  1. Pomidory sparzam wrzątkiem i pozbawiam skórki. Najlepiej zrobić w każdym pomidorze nacięcie w kształcie „x”, by łatwiej było obraz skórkę.
  2. W garnku, na rozgrzaną oliwę wrzucam pokrojone w kostkę cebule. Gdy te się zeszklą dodaję poszatkowany czosnek. Całość smażę ok. 2-3 min na mniejszym ogniu, co jakiś czas mieszając i uważając, by czosnek się nie przypalił.
  3. Dodaję obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki, marchewkę oraz pozbawiona gniazd nasiennych i pokrojoną w kostkę paprykę. Chwilę podsmażam.
  4. Do garnka wrzucam pokrojone w kostkę pomidory oraz bulion. Dodaję pozostałe składniki. Całość gotuję ok. 20 min, dopóki warzywa nie będę miękkie.
  5. Krem podaję z kleksem śmietany kokosowej i listkami świeżej bazylii.
Smacznego!






Stary Browar Poznań i kilka moich ulubionych miejsc

Nastał początek września, a my powoli zapominamy o wakacyjnych planach i wyjazdach. Pora wrócić do codzienności. Może troszkę innej, bo o zwiększonym bezpieczeństwie. Jednakże życie toczy się do przodu, a my chcemy jeść i się nim cieszyć - zachowując wszelkie środki ostrożności, nie musimy siebie tego pozbawiać.

 

Stary Browar to taki mój drugi dom. Można mnie tu spotkać, gdyż zazwyczaj właśnie tu piszę wszelkie teksty, wymyślam przepisy, a także spędzam wolny czas siedząc w parku
i wygrzewając się na słońcu. To moje ulubione centrum handlowe, które w sumie nie jest zwykłym centrum handlowym. Zresztą, ta nazwa zupełnie tu nie pasuje... Każdy element Starego Browaru to dziełko sztuki. Może dlatego tak bardzo lubię tu przebywać. Ukończenie ASP odcisnęło pozytywne piętno na moim życiu, począwszy od gotowania, a skończywszy na miejscach wypełnionych sztuką, w których czuję się najlepiej. Jednym z nich jest właśnie przestrzeń Starego Browaru.

 

Dziś pokażę Wam jedno z trzech moich ulubionych miejsc Starego Browaru. Będzie troszkę
o jedzeniu, a także troszkę o wnętrzach, gdyż w Starym Browarze otworzył się wyjątkowy sklep o którym warto napisać. Dobiegły mnie słuchy, że każdy kto przekroczy jego próg - przepada… Przepadłam i ja. Zacznijmy jednak od śniadania…

 

ŚNIADANIE W WERANDA LUNCH & WINE

 

Nie ma osoby, która by nie znała restauracji Weranda lunch & wine. Niezwykła przestrzeń, przeszklony dach, dwa poziomy oraz zwisające z sufitu różnorodne ozdoby robią niemałe wrażenie. Niemniej urokliwy jest werandowy ogródek wychodzący na Dziedziniec Starego Browaru. Można się ukryć wokół otaczającej zieleni, popijać kawę i cieszyć promieniami przebijającego się słońca.. Nic więc dziwnego, że w weekend i w porę lunchową ogródek ten cieszy się wielkim powodzeniem, a znalezienie wolnego stolika bywa niemałym wyzwaniem.






Tym razem do Weranda Lunch & Wine trafiłam na śniadanie, które podawane jest tu do godz. 12. Postawiliśmy na wersję na słodko – owsianko-jaglankę z dodatkiem masła orzechowego
i owoców sezonowych oraz Pancakes słodkie z owocami i miodem. Do tego oczywiście kawa
i orzeźwiający, świeżo wyciskany sok. Pomimo, że kusiła mnie też wersja z jabłkiem, bazylią
i melonem postawiłam ostatecznie na Pineapple Magic składający się z ananasa, grejfruta, szpinaku i pomarańczy.






Nie wyobrażam sobie zaczynać dnia inaczej niż na słodko, dlatego śniadanie w Weranda Lunch & Wine było jego idealną wersją. Kto nie kocha owsianki czy naleśników? Chyba nie ma takiej osoby! Do tego pyszna, aromatyczna kawa i można ruszać na… zakupy.

 

 

 


 

 

 

MARIUS &LOUIS

 

Sklep Marius&Louis mieszczący się w Atrium na poziomie +1 zachwyca już przy samym wejściu. Jest ciepło, przytulnie, domowo.. tak, że aż nie chce się stąd wychodzić. Wielbiciel pięknie urządzonych wnętrz poczuje się w Marius&Louis jak w raju. Tu każda poduszka, filiżanka czy kieliszek to dziełko sztuki, które chciałoby się zabrać ze sobą do domu.

 




Marius&Louis jest rodzinną, polską marką, która dostarcza nam wszystkiego, czego potrzebuje wnętrze by zachwycać domowników oraz ich gości. Znajdujące tu produkty łączą w sobie estetykę, oryginalność, wysoką jakość oraz precyzyjne wykonanie – czyli to, czego poszukujemy chcąc stworzyć wnętrze idealne.

 

A co znajdziesz w Marius&Louis? Solidne dębowe i sosnowe meble, ręcznie zdobione świece, szkło o niebanalnej formie, piękne kryształowe kieliszki, eleganckie lampy dębowe z lnianymi abażurami, które nie gromadzą kurzu, limitowaną kolekcja belgijskich foteli obijanych wyselekcjonowanymi tkaninami czy stworzone z naturalnych składników zapachy do wnętrz, którym naprawdę trudno się oprzeć.

 

Projektowane przez Marius&Louis artykuły dostarczane są w krótkich seriach, dzięki czemu możecie być pewni, że macie w domu coś unikatowego. Co więcej, meble mogą zostać
w całości spersonalizowane od rodzaju drewna, przez kolor po wymiary, aby odpowiadały jak najlepiej oczekiwaniom kupujących,by patrzyli oni na nowy zakup z uśmiechem na twarzy.

 

 



 

LUNCH WE WŁOSKIM STYLU W DOLCE VITA

 

Tego brakowało mi w Starym Browarze! Restauracji rodem z filmu Felliniego, gdzie czas się zatrzymuję, a nietuzinkowa kuchnia włoska cieszy podniebienia!

 

Włoskie Dolce Vita znajdziecie na Dziedzińcu Starego Browaru. Radzę nie przechodzić obojętnie obok, zrobić przerwę w czasie zakupów, zasiąść w klimatycznym ogródku lub
w wytwornym wnętrzu restauracji oraz przygotować się na dania zniewalające smakiem
i aromatem. Bo Dolce Vita zaskakuje. Nawet mnie! A przyznam się, że nie jest to takie łatwe. Dawno nie jadłam tak dobrych dań. Wyraźnie czuć w nich włoską tradycję podkreśloną nutą nowoczesności. Przyrządzane potrawy czarują świeżością, aromatem i bogactwem ziół. Czuć tu włoską miłość do jedzenia i karmienia ludzi.




 

Dolce Vita jest idealnym miejsce na leniwe włoskie śniadanie, pyszną kawę, lunch czy romantyczną kolację. Koniecznie w towarzystwie jednego z wyjątkowych win serwowanych przez restaurację. Czas tu jakby nie istniał, a każdy kęs przenosi myśli w stronę rzymskich wakacji.

 

Dolce Vita dba by klient wyszedł w pełni zadowolony. Wystarczyło poprosić kucharza, by przygotował mi wybrane dania bez sera, a chwila moment na stół wkroczyły wegańskie wersje potraw oferowanych w menu. Przyznam się, że dawno nie jadłam tak dobrego risotto i to jeszcze w soczyście zielonym kolorze.

Zacznijmy jednak od początku i od dań, które wylądowały na stole. Zamówiłyśmy Krem pomidorowy z bazylią i chlebem czosnkowym, Panzanellę czyli toskańską sałatkę
z pomidorami, selerem naciowym, cieciorką, pieczarkami i pieczywem oraz wspomniane Risotto zielone z cukinią, bobem, kurkami, suszonymi pomidorami, świeżymi ziołami. Do tego kieliszek Tempranillo oraz jednego z moich ulubionych białych win - Malvasia.

Wszystko tak zachwycało włoskim smakiem, że aż zatęskniłam za dawno nie odwiedzaną Italią. Na szczęście, mam teraz jej małą namiastkę, tu - w Starym Browarze. Z najpyszniejszym risotto jakie ostatnio jadłam!






 

Na koniec mojej wizyty, najedzona, łapczywie biorę kawałek Włoch do domu, prosto
z delikatesów Dolce Vita. Zobaczcie jakie cudowności są w tych słoikach! Pomidory, sosy, pasty, oliwy – wszystko 100 % naturalne. Każdy znajdzie coś dla siebie! A ja dostrzegając moją ukochaną Capponatę, nie mogłam się powtrzymać i nie zabrać jej ze sobą.


Dajcie znać, które miejsce Starego Browaru lubicie najbardziej i czy udało Wam się wpaść do tych przeze mnie przedstawianych!



 Zdjęcia wykonał: Jakub Krzyżanowski https://www.jakubkrzyzanowski.pl


Stary Browar
ul. Półwiejska 42
61-888 Poznań

strona internetowa