Zdrowe jedzenie w znanych sieciach restauracji w Starym Browarze? Czemu nie?!


Z prędkością niczym prędkość światła kończy się lato, jak co roku powodując zdziwienie wszystkich narzekających pod nosem "Ale to już?!". Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy, jednak z latem różnica jest taka, że za rok przyjdzie ponownie - słoneczne i beztroskie. Także głowa do góry! Teraz już w powietrzu czuć jesień. Na drogach także, gdyż znów na nich panują korki. Dzieci wróciły do szkoły, a już niedługo i uczelnie na powrót się zaludnią. Studenci zaczną szukać niedrogie jedzenia i nierzadko swoje kroki skierują do jednych ze znanych sieci restauracji Starego Browaru. Czy zjedzenie tam musi być niezdrowe? Sprawdźmy!



Uczniowie i studenci bardzo często wpadają na coś do zjedzenia do znanych sieciówek Starego Browaru. Są to miejsca, w których możemy się najeść za niewygórowaną cenę. A co jeśli chcemy postawić na zdrowie i dania wege? Czy znajdziemy w znanych sieciówkach potrawy, które zadbają o nasze zdrowie? Wiele osób powie, że nie. Postanowiłam jednak to sprawdzić i przekonać Was, że są sieciówki, w których zjemy i zdrowo i za niezbyt wysoką cenę! Przejdźmy się więc po Starym Browarze i poszukajmy tam zdrowych pyszności!



THAI WOK



W strefie food court, na 2 poziomie Pasażu Starego Browaru mieści się Thai Wok. Thai Wok to kwintesencja tajskich smaków oferowana w sieci restauracji mieszczących się w większych centrach handlowych. I nie wrzucajmy Thai Wok do worka sieciówek serwujących przeciętne jedzeniem. Co to to nie! Thai Wok swoją kuchnię opiera na świeżych i oryginalnych produktach, a używane przez kucharzy orientalne przyprawy sprawiają, że już sam zapach dań przenosi nas na inną szerokość geograficzną.






Za „sterami” kuchni zobaczymy azjatyckich specjalistów, którzy dbają o najwyższą jakość potraw. Kuchnia Thai Wok jest po części otwarta i możemy zobaczyć, co się w niej dzieje. Kucharze wiele z dań przygotowują na oczach klientów, więc nie ma tu miejsca na ściemę czy odgrzewane jedzenie, co czuć w każdym kęsie dania. Co więcej, mamy możliwość wybrania stopnia ostrości serwowanych nam potraw, dzięki czemu w efekcie końcowym otrzymujemy danie zindywidualizowane wedle naszych preferencji smakowych.



Co więcej, zawsze uśmiechnięta obsługa służy nam pomocą w wyborze dań, byśmy wyszli z knajpki w pełni usatysfakcjonowani. Tym razem postawiłam na Spring Rolls z warzywami, Tom Kha, Warzywa po tajsku oraz dwie surówki - tajską i z mango. Dawno w żadnej sieciówce nie widziałam tylu warzyw na talerzu i to tak pełnych smaków. Świeże, chrupiące, pełne świeżych warzyw surówki, zwłaszcza ta z mango, skradły moje serce. Aromatyczna Tom Kha na mleczku kokosowym i intensywne w smaku Warzywa po tajsku przeniosły do Azji. Bardzo dobre w smaku były także Spring Rolls - z zewnątrz chrupiące, a w środku wilgotne. Oczywiście, smażone w głębokim tłuszczu nie są do końca zdrowym daniem, jednak wyglądało ono tak dobrze, że nie mogłam się powstrzymać i nie żałuję. W Thai Wok jest także ich fit wersja na surowo. 




BIOWAY


Również w strefie food court, na drugim piętrze Pasażu Starego Browaru znajdziecie Bioway. To sieć wegetariańskich restauracji w formie bufetu, w których także weganie i bezglutenowcy znajdą coś pysznego dla siebie. Marka Bioway od wielu lat stawia na zdrowie. W swoich potrawach minimalizuje używanie soli, cukru i tłuszczu. Co więcej, wszystkie potrawy gotowane są na parze, a każda receptura dań konsultowana jest z dietetykiem. Przy każdy daniu podane są składniki oraz wartości odżywcze, dzięki czemu mamy stuprocentową pewność, co jemy.

Już z daleka widać, że Bioway to strefa zdrowego jedzenia. Drewniane skrzynki ze świeżymi owocami i warzywami, mnóstwo kolorowego jedzenia oraz hasła mówiące jak pozytywnie ograniczenie spożywania mięsa wpływa na naszą planetę. Bioway to świadomość, troska o własne zdrowie, ale i przyszłość naszej planety. Restauracja wspaniale połączyła to ze zdrowym odżywianiem i od lat stara się karmić nas pysznymi potrawami i to za przystępną cenę. Cenę, na którą może sobie pozwolić każdy.




Podawane w Bioway'u potrawy na wagę mają ten atut, że samemu możemy skomponować wyjątkowy talerz różnorodnego jedzenia, dzięki czemu mamy możliwość spróbowania wszystkiego po trochu. Czasem duży wybór potraw może być problemem. Chce się spróbować praktycznie wszystkiego i trudno zdecydować, co wybrać. Restauracje z kuchnią na wagę pozwalają nam skosztować więcej dań, nie zamawiając ich całej porcji. Ostatecznie postawiłam na Tajskie curry, Kus kus z cukinią i pomidorkami cherry, Kotlety marchwiowe, Kotlety z pieczarkami i miętą oraz to, czego bardzo chciałam spróbować - Tatar wegański!
Nie mogłam się powstrzymać i na deser wpadło Tiramisu z kaszy jaglanej bez cukru. Kocham takie legalne słodycze! Do picia wybrałam koktajl Zielony detoks bazujący na świeżym szpinaku, bananie i jabłku.  Pycha!





Dania były świeże, aromatyczne i pyszne. Tajskie curry skradło moje serce, gdyż było takie jak powinno - wyraźne w smaku i z mnóstwem przypraw. Największym zaskoczeniem był Tatar wegański. Jeśli kiedyś traficie na niego, bierzcie go w ciemno! Pochłonęłam go w niecałą minutę! Aż trudno było uwierzyć, że jego głównym składnikiem są wafle ryżowe oraz koncentrat pomidorowy! Wegański tatar podano z wegańskim majonezem, który w punkt przypominał prawdziwy. Dla mnie bomba!



Zwieńczeniem obiadu było Jaglane Tiramisu czyli słodycz bez cukru, bazująca na kaszy jaglanej, kawie, mleku kokosowym i słodziku. Idealny deser by zabrać go na wynos, do szkoły czy pracy. Pyszny zastrzyk energii, który nie powoduje wyrzut sumienia! Można powiedzieć - deser idealny!

Pamiętajcie, że w Bioway studenci jedzą taniej o 20%. W ostatnią godzino restauracja sprzedaje wszystko za 50% ceny. 


SALAD STORY


Salad Story to miejsce, które zna chyba każdy. Znajduje się ono na 2 poziomie Atrium Starego Browaru. Salad Story od lat kojarzy się z miseczkami pełnymi pysznego, pełnowartościowego jedzenia, przygotowywanego na miejscu ze świeżych produktów. Zje tu każdy, gdyż serwowane tu jedzenie może być mniej lub bardziej treściwe. Sałatki mają dwa rozmiary, więc restauracja ta sprawdzi się zarówno na mały głód, jak i dla kogoś potrzebującego porządnego posiłku. Co więcej, oferta Salad Story jest niezwykle różnorodna, dzięki czemu każdy z nas znajdzie tu swój idealny smak. Restauracja wciąż się rozwija, zmienia menu i wprowadza także menu sezonowe, dlatego tak szybko nie znudzimy się jej ofertą. Można tu wpadać i wpadać i wciąż się zaskakiwać!



Sałatki w Salad Story pełnowartościowe posiłki, gdyż oprócz chrupiących i świeżych warzyw znajdziemy w nich makarony, kasze czy ryże, a także tofu. Ta restauracja to jednak nie tylko sałatki! Można dostać tu pełne dobroci boxy i właśnie na jednego z nich się zdecydowałam. Spróbowałam Tofu Gryka Box, składającego się z kaszy gryczanej, tofu, suszonych pomidorów, szpinaku, pomidorków cherry, surówki w czerwonej kapusty i pestek dyni. Można wybrać do niego ulubiony dressing, ale ja postawiłam na ten rekomendowany - limonkowy. Całość wyszła petarda! Dawno w restauracji nie jadłam tak dobrze podanej i fajnie skomponowanej z dodatkami kaszy gryczanej. 


Będąc w Salad Story nie mogłam nie spróbować żadnej z sałatek. A że jesień już tuż tuż musiałam koniecznie skosztować sałatki z kojarzącymi się z tą porą pieczonymi burakami i jarmużem. Oprócz tych składników Wege Miska zawiera także tofu, szpinak ciecierzycę, suszone pomidory, mix pestek i uwaga - falafel jaglany! Dla mnie jest to ideał sałatki, a jej dużą porcję naprawdę trudno zmieścić - trzeba być bardzo głodnym! Podany do niej dressing ze świeżych ziół i pestek słonecznika był idealną kropką nad "i".



Nie byłabym sobą, gdybym mając taką możliwość, nie zamówiła koktajlu ze świeżych owoców i warzyw. W Salad Story jest ich kilka do wyboru, a każda kompozycja smakowa wydaję się być wyjątkowa. Kusił mnie Warzywny Detoks mający w składzie kapustę, jednak ostatecznie postawiłam na Ananas Karoten (ananas, marchewkę, jabłko, cytrynę). Dla mnie bomba smaku i wartości odżywczych!


Lubię wracać do Salad Story, gdyż za niewygórowaną sumę mogę zjeść coś pysznego i jednocześnie zdrowego. Co więcej, wszystko jest tak szczelnie zapakowane, że można tu po prostu wpaść i zabrać jedzonko ze sobą do domu. 


BERLIN DONER KEBAP


Poszukując w Starym Browarze fajnych miejsc ze zdrową żywnością, które przeżyje kieszeń każdego studenta oczywistym było, że wpadnę do Salad Story czy Bioway'a. Postanowiłam jednak poszukać czegoś fajnego w miejscu, do którego zapewne osoba będąca na diecie wege nie skieruje swych kroków - Berlin Döner Kebap. Chciałam sprawdzić, czy także w restauracji typowo mięsnej uda się znaleźć coś zdrowego, pysznego i najważniejsze - wege. I udało się! Wybrałam Rolo Falafel Special i na życzenie otrzymałam go bez fety i ostrym sosem, dzięki czemu otrzymałam wege danie - idealne dla mnie. 

Całość przygotowano na moich oczach, przez co miałam pewność składników, które wylądowały w moim daniu. Serdeczność i czujność obsługi pozwoliła mi cieszyć się pysznym i w pełni wege daniem. A falafel w Rolo był bardzo dobry! Byłam zaskoczona jego pełnym smakiem i świeżymi ziołami, które w nim było czuć. Berlin Döner Kebap potrafił stworzyć coś pysznego dla osób niejedzących mięsa. Koniecznie wpadnijcie tam na zdrowy fast food! 





SO! COFFEE


W Stary Browarze w Pasażu na poziomie 0 znajduję się SO! COFFEE. Jest to znana wszystkim sieć kawiarni, która kojarzy się na głównie z kawą. Niewiele osób wie, że w SO! COFFEE dostaniemy także pyszne koktajle bazujące na świeżo wyciskanych sokach owocowo-warzywnych czy wodzie kokosowej, co jest prawdziwą gratką dla fanów zdrowego odżywiania. Takie koktajle są idealną przekąską na drugie śniadanie, a także poprzez naturalnie pochodzącą w owoców słodycz, mogą zastąpić nam podwieczorek. 




Wybrałam koktajl Młodość bazujący na marchewce, pomarańczy, jabłku i kurkumie. Był tak dobry, że z chęcią spróbuję innych z ofert - Fit (maliny, grejfrut, banan, jabłko), Detox (awokado, jarmuż, jabłko, ananas), Smoothie izotonicznego (woda kokosowa, ananas, trsukawka, banan) czy Shotu imbirowego.

Oprócz smoothie warto tu po prostu wpaść na filiżankę aromatycznego espresso, usiąść i poczytać książkę. Można tutaj także zakupić paczkę wyjątkowej kawy czy herbaty, którą będziemy mogli raczyć się w swoim domu.







I z trochę innej beczki...


SEMILAC



Szukając jesiennych food inspiracji dla studentów, najedzona pysznościami postanowiłam jeszcze zawitać do Salonu Semilac znajdującego się na 2 piętrze Pasażu Starego Browaru, gdyż doszły mnie słuchy, że we wrześniu pojawiła się nowa jesienna kolekcja "Let's meet", z 9 wyjątkowymi kolorami. Jak u większości kobiet, kolory moich paznokci zmieniają się równocześnie z aurą panującą za oknem. Latem królowały intensywne i słoneczne barwy, z początkiem września zaczynam szukać czegoś bardziej stonowanego. Kolekcja "Let's meet" jest ty, czego w tym okresie szukam, gdyż to kwintesencja jesieni! Królują w niej pomarańcze i brązy, ale także znajdziemy w niej przygaszony róż i fenomenalną zieleń butelkową. Kolory są nietuzinkowe i mnie jako absolwentki ASP skradły serce.



Dłonie to narzędzie mojej pracy, często pojawiają się na zdjęciach czy filmach, dlatego muszą być w dobrej kondycji. Okazało się, że w Salonie Semilac w Starym Browarze kupimy nie tylko lakiery oraz produkty i narzędzia do wykonywania manicure hybrydowego, ale również możemy tam zadbać o nasze paznokcie i to przy pomocy wysoce wykwalifikowanego personelu. Zachwycona nowymi kolorami, poszłam za ciosem i poprosiłam o dostosowanie moich paznokci do jesiennych trendów. Pierwszym i chyba najtrudniejszym dla mnie krokiem był wybór lakieru… Kolory z jesiennej kolekcji okazały się tak piękne, że trudno było mi wybrać jeden najbardziej mi odpowiadający. Czułam się jak w dobrej knajpce, w której menu wygląda tak pysznie, że chcę spróbować wszystkiego! W końcu, wybór padł na dwa pięknie się ze sobą komponujące się kolory - delikatny karmelowy beż (288 Movie time) oraz mocca (287 Game time).




Moje dłonie, zniszczone ostatnim tygodniem nieustannego przebywania w kuchni, wręcz wołały o pomoc. Pracująca tam Pani Aleksandra zdziałała cuda! Sprawiła, że wyszłam z Salonu Semilac uśmiechnięta od ucha do ucha i wciąż spoglądająca na swoje paznokcie. Były one krótkie, ale piękne! W sumie nie spodziewałam się, że paznokcie o tej długości będą aż tak mi się podobać. Zostały tu wykorzystane zupełni nieznane mi techniki, dzięki czemu płytka paznokcia się niezwykle wydłużyła, a lakier znajdujący się na paznokciu jeszcze piękniej błyszczał.

Wpadajcie na paznokcie do Salonu Semilac na 2 poziomie Pasażu Starego Browaru. Panie tam pracujące czarują, a pięknych kolorów jest tyle, że głowa boli, zwłaszcza w nowej jesiennej kolekcji "Let's meet"!








PODSUMOWUJĄC MOJĄ PODRÓŻ PO SIECIACH ZNANYCH RESTAURACJI STAREGO BROWARU mogę stwierdzić, że wystarczy chcieć, by jeść zdrowo. Z każdym z wyżej opisanych miejsc znalazłam pyszne, roślinne jedzenie po niewygórowanej cenie. Co więcej, obsługa każdej restauracji służyła pomocą, skłonna, gdy była taka potrzeba, dostosować potrawę do moich potrzeb. Odwiedźcie Stary Browar i jego food court i dajcie znać, co najbardziej Wam tam smakuje! 

A po jedzonku zerknijcie do Semilaca! Może tak jak ja wyjdziecie z pięknymi paznokciami w nowych jesiennych kolorach? :)



Zdjęcia wykonał: Jakub Krzyżanowski https://www.jakubkrzyzanowski.pl

Stary Browar
ul. Półwiejska 42
61-888 Poznań




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz