Dyniowe batoniki owsiane (wegańskie, bezglutenowe, bez cukru)

Słodycze mają magiczną moc. Te zdrowe, nie tylko pozytywnie wpływają na nasze ciało i umysł, ale i na relacje międzyludzkie. Przecież o trudnych sprawach najlepiej porozmawiać przy talerzyku pełnym słodyczy. Jakby dzięki temu problem niczym gorzka kawa miałby być łatwiej pijalny. Dlatego w mojej szafce zawsze znajdziesz coś słodkiego, oczywiście zrobionego przez mnie. Ostatnio są to wegańskie i bezglutenowe, dyniowe batoniki owsiane. I wcale z ich jedzeniem nie czekam na poważne, życiowe dylematy. Z nimi każda rozmowa jest jeszcze przyjemniejsza. 


Jeśli zaprosiłabym Cię do mojego domu, zawsze znalazłbyś w nim słoik pełny owsianych batoników. Wyciągnęłabym z niego kilka sztuk, zaproponowała do nich dobrą, ekologiczną kawę. Byłoby dużo śmiechu, ale i poważnej, spokojnej rozmowy. Lubię dużo mówić, ale jeszcze bardziej kocham słuchać. Każdy niesie w sobie jakąś historię i często zupełnie inne spojrzenie na świat. Uwielbiam doświadczać tej różnorodności. Każdy napotkany człowiek, wzbogaca moje życie w nowe doświadczenia, pobudza umysł do przemyśleń i spojrzenia na wiele oczywistych spraw z zupełnie innej strony. Kawa i ciastko to zawsze dobry powód do rozmowy. Tym bardziej, że w tak sprzyjających okolicznościach, toczy się ona lżej i w większym rozluźnieniu. Przeżywane wspólnie zapachy i smaki zbliżają i zacierają granice. Brak wtedy miejsca na sztywność i uprzedzenia.

Może to brutalne, że nieznane mi osoby staram się poznać w "słodkich" okolicznościach. Wiem, że mam wtedy większą możliwość rozpracowania ich prawdziwej twarzy. Tylko perfekcyjne aktorstwo nie jest w stanie ulec aromatycznym i pysznym słodkościom. Zwłaszcza jesienią czy zimą. Nie robię jednak tego w złym celu. Po prostu w życiu nad wyraz cenię sobie autentyczność. Niestety, w dzisiejszych czasach lubimy grać role, udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Chwileczkę... A może tak zawsze było... Przed "gębą" przecież nie da się uciec. A szkoda... Bo nawet najmniej perfekcyjna autentyczność jest stokroć lepsza niż idealnie skrojona maska. Dlatego zawsze próbuję być sobą. Zbyt głośną mistrzynią przypału, która siądzie naprzeciw siebie, upije łyk kawy i jeszcze z ustami pełnymi ciasteczka powie coś, z czego będziemy się śmiali przez najbliższą godzinę. Nawet jeśli to nie było wcale śmieszne... :)


Dyniowe batoniki owsiane - przepis (weganskie, bezglutenowe, bez cukru)
wegańskie, bezglutenowe, bez cukru

Dyniowe batoniki owsiane


- 300 g puree upieczonej dyni -->  jak zrobić puree z pieczonej dyni? 
- 300 g świeżych daktyli (waga bez pestek), używam Najlepsze daktyle
- 100 g pestek dyni
- 100 g pestek słonecznika
- 100 g rodzynek
- 4 łyżki goji
- 4 łyżki nasion siemienia lnianego
- 4 łyżki nasion chia
- 200 g bezglutenowych płatków owsianych
- 2 łyżki dowolnego masła orzechowego --> przepis na domowe masło orzechowe
- sok z 1 pomarańczy
- skórka otarta z 1 pomarańczy
- 1 łyżeczka mielonego cynamonu
- 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  1. Puree z pieczonej dyni blenduję z daktylami, masłem orzechowym, sokiem i skórką pomarańczową, ekstraktem waniliowym i przyprawami.
  2. Przekładam wszystko do miski. Dodaję pozostałe składniki i dokładnie mieszam.
  3. Formę 20x30 cm wykładam papierem do pieczenia. Przekładam do niej masę i dokładnie dociskam ją do formy.
  4. Całość wkładam do piekarnika nagrzanego do 170 st. na 30 min. Po tym czasie wyciągam formę, kroję ją na batoniki i wkładam do piekarnika na kolejne 10-20 min.
Smacznego!


WSKAZÓWKI:

  • Jeśli jesteś uczulony, zamiast klasycznego masła orzechowego możesz sięgnąć po inne np. z migdałów czy nerkowców.
  • Możesz użyć tu suszonych daktyli. Zalej je gorącą wodą i zostaw godzinę. Następnie je z niej odsącz.







    6 komentarzy:

    1. Wow, super się prezentują te dyniowe batoniki - w dodatku owsiane, idealne na moją dietę na do chudnięcia :D

      OdpowiedzUsuń
    2. To ciekawe.. U mnie dla odmiany słodycze bardzo często są przyczyną kłótni. I powiedziałabym że raczej zaostrzaja konflikty niż pomagają. Nie wiem może to dlatego ze ja ich nie jem.. ciekawe co wyczytalabys ze mnie gdybym usiadła z Tobą do rozmowy i odmówiła zjedzenia słodkości. 😕

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zależy jakie słodycze. Słodycze pełne nierafinowanego cukru, pełne chemii pobudzają i mogą powodować agresje :)
        Po pierwsze, nikogo nigdy do niczego nie zmuszam. Sama nie lubię gdy babcia nagaduje mnie na swoje, pszenne i niezdrowe wypieki. :P I tu nie chodzi o "wyczytywanie" niczym wróżka z tarota, ale o szczerą, miłą, niczym nie blokowaną rozmowę :)
        Czy zjesz czy nie zjesz, zawsze będę do Ciebie pozytywnie nastawiona. :*

        Usuń
      2. Dzięki! Ja mówię o "zdrowych" słodyczach. Ale w sumie nagabywanie też jest problematyczne. Często spotykam się ze stwierdzeniem ze odmową zjedzenia czegoś sprawia przykrość temu kto to przyszykowal i jest wyrazem braku szacunku. A ja tak wcale nie uważam.

        Usuń
      3. Nie ukrywam, że w naszej kulturze jest to wielki problem. Ja stawiam na stole jedzenie, mówię co to jest i jak ktoś nie ma ochoty to nie je. Może jestem bardziej wyrozumiała dlatego, że sama wciąż jestem nagadywana "a zjedz" "a może to, a może tamto", często na potrawy, których nie lubię i nie jadam. Jak słyszę "a jak raz zjesz to ci nie zaszkodzi" nóż otwiera mi się w kieszeni i rodzi się niechęć oraz agresja :P . Jakoś ludzie nie rozumieją, że przyszłam do nich, a nie się najeść :P Jestem znana z tego, że jestem bardzo asertywna, bo wiem, że jak raz zjesz dla czyjeś przyjemności coś, czego nie lubisz to już zawsze będą Ci to serwować. Doświadcza tego mój partner, który stara się być miły. Ja za to śmieje się w duchu, kiedy za każdym razem dostaje u mojej babci tort z masą na bazie krówek i mascarpone (wynalazek mojej babci), bo przecież ostatnio mu tak smakował. :D

        Usuń