Recenzja - "My New Roots" Sarah Britton

My New Roots, blog kulinarny, z którym stawiałam pierwsze kroki w kuchni roślinnej. Jego autorka, Sarah Britton pokazywała mi, że gotowanie to nie tylko umiejętności kulinarne – to także pasja, zabawa, otwartość i miłość do tego, co się robi. Sarah była moją inspiracją, dopóki nie poszłam własną drogą. Do dziś jednak, zdarza mi się zaglądnąć do jej wirtualnego świata i podziwiać jej talent. Nie dziwi więc fakt, że odkąd dowiedziałam się, że książka My New Roots pojawi się w polskiej wersji językowej, czekałam na nią jak dziecko czekające na Świętego Mikołaja.






Na szczęście Mikołaj był prawdziwy. Nie miał ani doczepionej brody ani wypchanego brzucha. Trzymałam w ręku nowiutką książkę My New Roots i wiedziałam już, że przydzielę jej specjalne miejsce w mojej kulinarnej biblioteczce. Wystarczyło ją przekartkować, by się uśmiechnąć i czuć, że ma się w ręku kawałek wspaniałej, autentycznej i zdrowej kuchni. Kuchni, którą chce się delektować.
Już sama okładka, zdjęcia i szata graficzna książki są tak wysmakowane, że już chce się jeść. Od zawsze twierdzę, że w książce kulinarnej bardzo istotne są zdjęcia. Zdjęcia smakowite i zachęcające do jedzenia. Mają tak działać na zmysły, że jeszcze bez przeczytania przepisu, mamy ochotę na prezentowane danie. Sarah, która także jest zawodowo fotografem, potrafi pokazać smak, zapach i teksturę jedzenia. Uwielbiam jej zdjęcia. Tworzą one z książki swoiste dziełko sztuki.




Podtytuł książki mówi – Inspirujące przepisy kuchni roślinnej na każdą porę roku. Sarah stawia na jedzenie zgodne z cyklem pór roku. Zachęca do dostosowania się do rytmu Ziemi, dzięki czemu łatwiej spełnimy potrzeby własnego ciała. Autorka dzieli swoje przepisy na pięć pór roku. Dlaczego pięć? Bo na tyle pór roku dzieli się rok według tradycyjnej medycyny chińskiej. To typowe dla My New Roots, bloga, w którym czuć bliskość natury. W książce każda z pór roku posiada kilkadziesiąt potraw, idealnych na poranki, przekąskę, danie główne czy deser. Są to wyjątkowe dania, które zachwycają swoją oryginalnością i autentycznością. 




Wiosną Sarah proponuje nam Wrapy z wiosennej kapusty z kuskusem, za’atarem i ostrym tahini i Aromatyczne wiosenne pieczone pierożki. Wczesnym latem zjemy Hummus szczawiowy i Zupę z bobu, słodkiego groszku i estragonu. Późne lato natomiast według Sarah smakuje Naleśnikami z mąki kukurydzianej z kompotem śliwkowo-imbirowym i Grillowanymi brzoskwiniami z sosem jeżynowym. Jesienią przygotujemy Śniadaniową gryczaną tartę figową i Pieczonego kalafiora z libańską soczewicą i kaniwą. Nasz kalendarzowy chiński rok zakończymy zimą i Pieczonym pasternakiem z polewą z granatów i za’atarem oraz Jeżykami czekoladowymi z solą i pieprzem. Jeśli zechcesz przeżyć kulinarny rok z My New Roots, nie będzie on na pewno nudny i przewidywalny. Doświadczysz roślinnych smaków, które pokochasz.

Choć w niektórych przepisach pojawia się jajko lub ser kozi, możesz spokojnie pominąć ten dodatek. Czytając wstęp mówiący o tym, że czasami pojawiają się niewegańskie składniki oczekiwałam, że będą one składnikami wielu przepisach. Na szczęście, okazało się, że tak jak wspomniałam, pojawiły się tylko w 2-3 pozycjach (na ponad 100 przepisów). 

Jedynym minusem książki jest to, że nie jest ona w pełni bezglutenowa. Autorka używa mąki orkiszowej, ale uważam, że jeśli ktoś nie jest uczulony na gluten to jedzenie orkiszu wyjdzie mu tylko na zdrowie. Mąkę orkiszową można też zamienić na domową mieszankę bezglutenową, jednak trzeba trochę więcej wiedzieć o proporcjach i naturze wypieków bezglutenowych.

Podsumowując, książka My New Roots Sarah Britton, wydana przez Wydawnictwo Marginesy, jest wspaniałą pozycją, o którą warto zaopatrzyć naszą kulinarną bibliotekę. Jeśli kochasz autentyczne i zdrowe jedzenie oraz chciałbyś wprowadzić do swojej kuchni więcej roślinnych dań - ta książka jest dla Ciebie. Pokochaj jedzenie zgodne z rytmem Ziemi! Zobacz, jak ono cudownie wpływa na nasze ciało i umysł.







1 komentarz:

  1. Dzięki za przedstawienie tej pozycji :) Z dużą ciekawością również i ja do niej zajrzę. W dodatku pięknie wydana!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń