Czekoladowe racuchy drożdżowe z cukinią (wegańskie, bezglutenowe, bez cukru)

Czekolada i cukinia? Tak! Dla mnie to duet doskonały. Szczególnie sprawdzi się on w wegańskich i bezglutenowych czekoladowych racuchach, które są nie tylko pyszne, ale i bardzo zdrowe. Czekolada z cukinią łączy się tu doskonale, tworząc kompozycję zaskakującą nasze kubki smakowe. Jedząc owe racuchy aż się nie chce uwierzyć, że zawierają w sobie cukinię... :P



A jednak... Jak mówiłam na wstępie, czekolada i cukinia wspaniale do siebie pasują. Delikatne w smaku warzywo idealnie przejmuje intensywny smak czekolady. W rezultacie, wychodzą niesamowicie pyszne racuchy, wymarzone dla czekoladoholików. Co więcej, cukinia nie tylko jest tu tylko po to, by przemycić warzywo i zdrowie w słodkiej przekąsce. Nadaje ona racuchom niezwykłej wilgotności, dzięki czemu smakują one jak... brownie! Tak! Nie przesłyszeliście się! Zdrowe placuszki i to smakujące jak brownie. :) W dodatku wegańskie, bezglutenowe i nie posiadające rafinowanego cukru. Prawda, że to ideał?



Czekoladowe racuchy drożdżowe z cukinią wegańskie, bezglutenowe, bez cukru roślinna kuchnia blog przepis
wegańskie bezglutenowe bez cukru

Czekoladowe racuchy drożdżowe z cukinią

(ok. 12 placków)

- 40 g mąki owsianej, bezglutenowej, użyłam Amarello
- 110 g mąki gryczanej
- 3/4 szklanki + 1 łyżka mleka roślinnego 
- 50 g syropu klonowego
- 2 łyżki dobrej jakości kakao
- 1 łyżeczka drożdży suszonych (ok 4 g)
- szczypta soli
- 20 ml oleju kokosowego
- 1 łyżka siemienia lnianego wymieszanego z 2 łyżkami ciepłej wody (tzw. jajko lniane)
- 1 łyżeczka mielonego cynamonu
- 1 łyżeczka esencji waniliowej / pasty waniliowej
- 1 mała cukinia
- olej kokosowy do smażenia
- do podania: syrop daktylowy, płatki migdałowe
  1. Mleko podgrzewam na małym ogniu, dodaję syrop klonowy i olej kokosowy. Mieszam. Gdy wszystkie składniki się rozpuszczą, zdejmuję mleko z palnika, przelewam do miski i pozostawiam by lekko przestygło.
  2. Gdy mleko będzie już letnie, dodaję mąkę owsianą i drożdże. Dokładnie mieszam. Przykrywam ściereczką i pozostawiam w ciepłym miejscu na ok. 15 min (masa musi się lekko spienić).
  3. W tym czasie myję cukinię i trę ją na tarce o grubym oczkach. Utartą cukinię przekładam do miseczki i pozostawiam na ok. 10 min, by puściła sok.
  4. Po 15 min do spienionej masy dodaję mąkę gryczaną, kakao, cynamon, esencję waniliową, sól i siemię lniane. Dokładnie mieszam, by w masie nie pozostawić grudek. Dodaję dobrze odsączoną z soku cukinię. Delikatnie mieszam.
  5. Tak przygotowaną masę przykrywam i pozostawiam do wyrośnięcia na ok. 45-60 min. 
  6. Po 45-60 min rozgrzewam na patelni olej i smażę racuchy (1 łyżka stołowa na 1 placek). Podsmażam z obu stron na złoty kolor.
  7. Usmażone racuchy czekoladowe podaję polane syropem daktylowym, płatkami migdałowymi lub z innymi ulubionymi dodatkami.
Smacznego!


3 komentarze:

  1. Wow , wspaniałe , zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mam takie pytanie z innej beczki, moze troche glupie, ale czy zdarza Ci sie zjesc cos niezdrowego? na codzien sama unikam wielu grup produktow uznawanych za 'niezdrowe' ale gdy przychodzi do konfrontacji z innymi ludzmi lapie sie na tym, ze boje sie zjesc czegos co nie spelnia moich 'wymagan'. Zastanwiam sie czy to jest dobre czy juz zakrawa to na obsesje?
    Przepraszam z gory za to pytanie ale przegladajac Twoje przepisy zaczelam sie troche martwic o moje podejscie do jedzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, praktycznie nie zdarza mi się. :) Rzeczy niezdrowe mi już po prostu nie smakują. Tyle godzin spędzam w kuchni, próbuję tylu pyszności, że chemiczne jedzenie mnie odrzuca. Nie jestem w stanie zjeść czegoś np. co zawiera rafinowany cukier lub wspomagacze smaku. Język mnie pali i dla mnie to po prostu jest niedobre. Jednak zdarza mi się czasem zjeść (raz na miesiąc) kawałek pszennej bagietki w restauracji czy u znajomych. Skuszam się na prawdziwe smaki jak np. ta prawdziwa francuska bagietka (pszennej chemicznej buły bym nie tknęła, bo nie smakuje niczym!). Dużo podróżuje i gdybym obsesyjnie myślała o zdrowym jedzeniu, owe podróże nie sprawiałyby mi przyjemności. W kuchni przede wszystkim szukam prawdziwych smaków i uważam, że jedzenie powinno nam smakować i nas cieszyć. Mnie akurat cieszy zdrowe jedzenie :).
      Kiedy jestem w restauracji, staram się wybrać jak najzdrowszą opcję, a znajomi szanują moje preferencje jedzeniowe i do niczego nie zmuszają. Chyba ważne jest właśnie posiadanie takich akceptujących ludzi. Każdy jest inny i każdy ma prawo do swoich "dziwactw". Ja np. mam wielu znajomych, co jedzą mięso i nigdy nie starałam się im go wybić z głowy. Szanuję ich i ich wybór.
      Nie neguję Twojego podejścia do jedzenia, jednak uważam, że w żadnym przypadku jedzenie nie powinno stać się naszą obsesją. To psuje i relacje z innymi ludźmi i nasze własne życie. Też kiedyś miałam taką obsesję. Nie było to zdrowe. Wolałam zostać w domu, bo nie chciałam jeść na mieście itp. itd. Na szczęście, szybko otrzeźwiałam i nauczyłam się radzić sobie w restauracjach czy na kolacjach u znajomych. Szczerze, dzisiaj uwielbiam spotkania z innymi ludźmi przy wspólnym stole.

      Usuń