Recenzja - "Smakowita Ella" Elli Woodward

Jako fascynat kulinarny mający bzika na punkcie kuchni wegańskiej, szczególnie jej zdrowej odsłony, bez użycia rafinowanego cukru i pszenicy, nie mogłam nie chwycić za nowo wydaną przez Wydawnicto Znak książkę kucharską Smakowita Ella, znanej angielskiej bloggerki Elli Woodward. Ta pozycja, która jak zapewnia okładka, skrywa w sobie cudowne produkty i przepyszne jedzenie, które pokochacie ty i twoje ciałoCzy tak rzeczywiście jest? Czy bardzo wymagająca ja i moje jeszcze bardziej kapryśne ciało pokochało tę książkę? Zobaczcie...







Jestem dość wybrednym i niezwykle wymagającym czytelnikiem jeśli chodzi o książki kulinarne. Ostatnio, ku mojemu przerażeniu obserwuje "wielkie bum" pozycji o jedzeniu. Każdy teraz gotuje i każdy chce wydać jak najszybciej książkę kucharską. Niestety, kończy się to tym, że księgarnie są wciąż zasypane nowymi nic nie wartymi, nie przemyślanymi pozycjami, które niczym się nie wyróżniają i powielają znane już wszystkim przepisy. Obserwacja tejże sytuacji sprawiła, że zanim otworzę jakąkolwiek książkę kulinarną już jestem na "nie", podwyższając autorowi poprzeczkę pozyskania sobie mnie jako czytelnika. 

Trzymam więc w rękach świeżutką książkę Elli Woodward. Spoglądam na okładkę. No cóż... ładna, młoda dziewczyna, ciekawe, co pokaże. Nie ukrywam, trochę kpię. Po tylu kulinarnych bublach, mam prawo. Nie czytam nawet informacji na tyle ani wstępu, kartkuję przepisy... Zatrzymuje się praktycznie na każdym, wzdychając "łał" z taką intensywnością, że mój czytający obok gazetę luby, przerywa i się zaczyna ze mnie śmiać. Ja za to poważnie stwierdzam - trzymam w rękach niepozornie wyglądającą książkę, która jest niewątpliwie kulinarną perełką. 







Ella z każdym przepisem staje mi się coraz bliższa, gdyż gotuje podobnie jak ja - roślinne, bezglutenowo, zdrowo. Wariuję. Chcę wykonać praktycznie każdy jej przepis, nawet ten najbardziej banalny. Ella otwiera nowe horyzonty, inspiruje... i to nie tylko kulinarnie. Bloggerka była chora i to poważnie. Dzięki własnej zawziętości i zmianie sposobu odżywiania przeżyła największą przygodę życia - wyzdrowiała! Znalazła nową pasję, przewartościowała życie i osiągnęła wielkie sukces. Jej jedzenie przekonuje, gdyż wkłada w mnie serce. Potrafię kpić z "gotowania - bo modne", ale także umiem docenić coś, co robi się z głębi duszy. A to, co robi Ella ma niewątpliwie duszę.

Jeśli chodzi o sprawę formalną, "Smakowita Ella" jest wydana w przemyślany i czytelny sposób, czego niestety wielu pozycjom brakuje (!). Książka kulinarna powinna być przyjacielem czytelnika i w żaden sposób nie komplikować mu korzystania z niej. Jedyną rzeczą, której mi tu brakuje to więcej zdjęć i to takich na całą stronę. Same fotografie są poprawne, aczkolwiek bez rewelacji. Ella przemyca nam w nich odrobinę siebie, sprawiając, że jeszcze chętniej spędza się czas na lekturze owej książki.

Jeśli cenicie sobie mojego bloga i uwielbiacie rodzaj kuchni, jaką uprawiam, pokochacie także Ellę Woodward. Jej książka, jest jedną z niewielu, do których zaglądam więcej niż raz w miesiącu.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz