Tarta czekoladowo-kokosowa z borówkami (wegańska, bez cukru, bez pieczenia)

Kolejka na stoisku warzywno-owocowym. Spieszę się, jestem druga, przede mną niezdecydowana klientka. Eh... jak ja lubię niezdecydowane, błądzące we mgle klientki.
- Jeszcze poproszę opakowanie borówek. A to polskie?
- Tak, polskie. - odpowiada ekspedientka.
Klientka już trzyma opakowanie w ręku, chce płacić. Ja się cieszę, że już moja kolej.
- Chwileczkę, chwileczkę! - mówi tonem nieznoszącym sprzeciwu. - Ale te borówki nie są polskie!
- No jak to... świeżo zbierane, polskie... - odpowiada zdziwiona sprzedawczyni.
- Tu jest napisane: "a-m-e-r-y-k-a-ń-s-k-i-e". - oburzona macha ekspedientce opakowaniem przed oczami, palcem stukając w napis.
- To taka odmiana.
- Proszę mi tu nie kłamać! Ja chciałam polskie, lokalne borówki. A tu jest napisane "amerykańskie"!
Sprzedawczyni dobrą chwilę zajęło tłumaczenie upartej klientce, że jednak owe borówki pochodzą z Polski. Kobieta w końcu je kupiła, choć nie odchodziła do końca przekonana.
- Co podać? - zwróciła się do mnie sprzedająca. Stałam zszokowana wydarzeniem, nie wierząc w to, co przed chwilą widziałam.
- Co podać?! - powtórzyła, rozłoszczona następną dziwną klientką.
- Ah...co podać? Yyy... Też tej borówki, poproszę. Będzie na ciasto.


wegańska, bez cukru, bez pieczenia

Letnie curry z bobem (wegańskie, bezglutenowe)

Wróciliśmy! Fizycznie zmęczeni, ale za to psychicznie wypoczęci, uśmiechnięci, gotowi na nowe kulinarne wyzwania. Na powitanie, po przerwie proponujemy wyśmienite curry z bobem. Danie przygotowaliśmy przed wyjazdem, niestety w natłoku wydarzeń nie udało nam się go wrzucić na bloga. Szkoda, bo jest wyśmienite. (Na samą myśl o nim ślinka mi cieknie ;p). Curry, mówiąc nieskromnie, wymyśliłam ja. Wykonał je natomiast mój mistrz curry, czyli moja druga połówka, która nie wierzyła w owe połączenia smakowe. Oj niechętnie wrzucał do niego kalarepkę, myśląc zapewne, że będzie to kolejny nietrafiony eksperyment kulinarny... (No w sumie, kilka ich było ;p). Na szczęście, jedząc już gotowe danie, przyznał mi rację. Kalarepka cudownie dopełniła danie, stając się idealnym nośnikiem smaku. Nie wiem, jak u Was, ale u nas na rynku nadal można znaleźć bób. Jeśli na niego traficie, kupujcie go bez zastanowienia i spróbujcie tego dania, które jest wyjątkowe. Spieszcie się, macie mało czasu. A naprawdę warto!

wegańskie bezglutenowe

Placki amarantusowe z czereśniami (wegańskie, bezglutenowe, bez cukru)

"Amarantus, nazywany złotem Inków, zawiera więcej wapnia niż mleko, więcej żelaza niż szpinak, więcej magnezu niż czekolada, więcej błonnika niż owies i białko bardziej wartościowe niż sojowe." Tak zachęca do jedzenia amarantusa marka Amarello. Ja mogę dodać do tego, że amarantus jest idealny dla bezglutenowców. Do tego ma niezwykły, lekko orzechowy smak, idealnie uzupełniający potrawy. Nieprzekonani? Może poniższe placki będą argumentem niepodważalnym :).


Letni talerz obfitości (wegański, bezglutenowy)

Dzisiaj znowu na zielono. Nie mogłam się powstrzymać. Tak pięknie na dworze, że musiałam przenieść lato na talerz. A zresztą, warto jeść zielone warzywa, gdyż bardzo pozytywnie wpływają na nasze zdrowie. Czy wiecie, że zielony kolor nadaje im chlorofil, który wspomaga oczyszczanie naszego organizmu i chroni go przed wchłanianiem toksyn z powietrza? Co istotne, ma on działanie przeciwutleniające. Niszczy wole rodniki, odpowiedzialne za uszkodzenia komórek i rozwój chorób, w tym nowotworów. Dodatkowo jedzenie zielonego zapobiega anemii. A poza tym, wszystko co zielone jest po prostu pyszne! Skusicie się na taką prostą, aczkolwiek smakowitą sałatkę?

wegański bezglutenowy

Kasza jaglana na zielono (wegańskie, bezglutenowe)

Oj dzisiaj zielono mi... Zielono za oknem, zielono na talerzu, zielono w głowie... A to zielone na talerzu to właściwie co? To kasza jaglana ugotowana w musie z zielonych warzyw. No przecież nie musi być zawsze żółciutka. A jak smakuje! Już na samą myśl o tym daniu ślinka mi cieknie. 

wegańska, bezglutenowa

Bananowo-porzeczkowa tarta (wegańska, bez cukru, bez pieczenia)

Kto nie kocha lekko kwaskowatych porzeczek? W dodatku połączonych ze słodkim, dojrzałym bananem i lekką jak chmurka, rozpływającą się w ustach, śmietaną kokosową? A wszystko to zamknięte w jednym wegańskim cieście - bananowo-porzeczkowej tarcie. Tarcie, obok której, trudno obejść obojętnie.


Ach, te upały. Marudziliśmy, że nie ma lata. Teraz, gdy przyszło, narzekamy na wysokie temperatury. Natura nam nigdy nie dogodzi. No chyba, że swoimi smakami. Bo właśnie te smaki lata są bezkompromisowo tymi idealnymi. Jest ich tyle, że nie można się zdecydować, co jeść. Najchętniej przedłużyłabym ten okres, by nacieszyć się wszystkim. Przejeść się truskawkami, malinami, czereśniami i innymi cudami natury. Część tych cudów pomrożę, by przemycić odrobiny lata do mojej zimowej kuchni. Choć nie ma nic cudowniejszego niż owoce jedzone prosto z krzaka, jeszcze ciepłe od promieni słonecznych... Część jednak zostawię, by zrobić jedno z moich ulubionych letnich ciast - wegańską tartę bananowo-porzeczkową. Tartę, do której piekarnik i wielkie umiejętności kulinarne są zbędne! :)