Wegańska "pasta rybna"

Wegańska "pasta rybna"?! Czy to możliwe?! Dla naszego szalonego bloga nie ma rzeczy niemożliwych!


W moim kalendarzu na horyzoncie pojawiły się Święta. Dwa tygodnie przed to chyba najlepsza pora, by pomyśleć o ich kulinarnym przygotowaniu. Jest jeszcze trochę czasu, więc nie ma ani pośpiechu ani stresu. Można powoli zdecydować, co chcemy aby pojawiło się na naszym wielkanocnym stole.

Dzisiaj więc początek zasypywania Was przeze mnie świątecznymi przepisami. Zaczynam dość niepozornie - pastą rybną bez ryby. Można ją przygotować teraz, jako przekąskę, jednak przede wszystkim, może ona pojawić się na wielkanocnym stole. Pyszna, przypominająca prawdziwą pastę z makreli, swój smak zawdzięcza 3 magicznym składnikom - czerwonej fasoli, glonom nori i papryce wędzonej. Zrobiłam ją z myślą o tych, którzy tęsknią za smakiem dzieciństwa, za przygotowywaną przez babcie i mamy pastą rybną. Sama osobiście nie tęsknię za tym wspomnieniem, ale z Waszych opowieści wiem, że smak tego mazidła może poprawić humor niejednemu weganinowi. 

Wegańska "pasta rybna" roślinny blog kulinarny przepis

wegańskie

Wegańska "pasta rybna"


- 1 puszka czerwonej fasoli odsączonej z zalewy
- 1/2 łyżeczki suszonego czosnku
- 1/2 łyżeczki papryki wędzonej
- 1/2 - 2/3 arkusza glonów nori (możecie dodać mniej lub więcej - wszystko zależy od Was i Waszego smaku)
- 1 łyżeczka sosu sojowego (najlepiej bezglutenowego tamari)
- 1 łyżka oliwy
- 1 łyżka wody (lub oliwy)
- sól do smaku
  1. Wszystko blenduję na gładką masę. Próbuję i w razie potrzeby doprawiam do smaku.
  2. Wegańśka "pasta rybna" najlepiej smakuje na domowym chlebie na zakwasie w towarzystwie natki pietruszki.


3 komentarze:

  1. O, ja ją robię kompletnie inaczej! Ale u mnie ta pasta była z makreli i twarogu, może twoja udaje samą makrelę. Wędzone tofu blenduję z olejem (lnianym najczęściej, no wiesz, omega3, blabla), dodaję do tego posiekaną cebulę i posiekane zielone oliwki. Wytrawność oliwek zajbija sojowy zapaszek tofu, i rzecz robi się tak realistyczna, że aż się łapię na tym, że jedząc ją szukam w niej ości :P Ciekawe czy twoja jest równie realistyczną podróbą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super przepis! A co u Ciebie daje posmak ryby? Czy już nie trzeba niczego? Buziaki!

      Usuń