Brązowa soczewica z pieczarkami (wegańska, bezglutenowa)

Zastanawiam się, skąd tyle gniewu w ludziach? Skąd skłonność do atakowania kogoś, jeśli styl życia owej osoby odbiega od naszych ideałów? Nieważne, czy ktoś jest mięsożercą, wegetarianinem, weganinem, witarianinem... Wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy z nas jest odpowiedzialny za własne życie. Każdy z nas sam dokonuje wyborów. Wyborów, z których później będzie go rozliczać życie. Najważniejsze by żyć zgodnie z własnym sumieniem. Co z tego, że jesteś weganinem, skoro twój życiowy wybór podyktowała moda? Bądź szczery z samym sobą, by móc powiedzieć - to moje życie i przeżywam je najlepiej, jak potrafię. Rolą otoczenia jest zaakceptowanie tego. Oczywiście, nie musimy potakiwać, udawać, że mamy podobne zdanie. Przeciwnie, mamy prawo powiedzieć, co myślimy, dać dobrą radę. Nie możemy jednak "sprzedawać recepty na życie". Może nasz sposób jest idealny dla nas, ale w przypadku naszego przyjaciela się nie sprawdzi? Każdy jest inny i ma inne oczekiwania od życia. 

Pragnę, aby z naszych przepisów mógł korzystać każdy, nieważne jakie są jego preferencje żywieniowe. Jedzenie ma łączyć ludzi, a nie ich dzielić. Dziś więc coś dla każdego. Grzyby, kojarzące się z kuchnią tradycyjną. Soczewica, będąca idealnym źródłem białka dla niejedzących mięsa. Niesamowita mieszanka smaków i aromatów. Jestem pewna, że zasmakuje każdemu i jej zjedzenie wywoła niejeden uśmiech na twarzy.

wegańska, bezglutenowa

Brązowa soczewica z grzybami

(2 porcje)

- 1 średniej wielkości cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1/2 szklanki brązowej soczewicy 
- garść suszonych grzybów namoczonych w gorącej wodzie przez ok. 20 min
- 250 g pieczarek brunatnych (można użyć zwykłych)
- duża szczypta tymianku
- 1 liść laurowy
- pęczek pietruszki (część do posypania gotowej potrawy)
- sól, pieprz
- oliwa
  1. Na patelni na oliwie podsmażam pokrojoną w kostkę cebulę z 1 liściem laurowym. Gdy cebula się zeszkli dodaję posiekane ząbki czosnku.
  2. Do cebuli i czosnku dodaję soczewicę, posiekane namoczone grzyby i  szklankę wody, pochodzącą z moczenia się grzybów.
  3. Całość pieprzę i solę. Dodaję suszony tymianek, posiekaną natkę pietruszki i gotuję ok. 20-30 min (soczewica powinna być ugotowana al dente).
  4. Kiedy soczewica się gotuję, na patelni rozgrzewam oliwę i wrzucam na nią pokrojone w plasterki pieczarki. Całość solę, pieprzę i smażę na rumiano.
  5. Gotowe danie wykładam na talerze. Dekoruje usmażonymi pieczarkami i posiekaną, świeżą natką pietruszki.
Smacznego!



32 komentarze:

  1. zgadzam się z wstępem - ludzie powinni się szanować, każdy jest inny i jedyny w swoim rodzaju, tolerancji jednak często brak, a szczególnie w Polsce... Poza tym - grunt to być sobą i ja zawsze tego się trzymam :)
    wyobrażam sobie ten zapach, a co dopiero smak! świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Niestety, coraz częściej spotykam się z atakami. Wydaję się, że rozwijamy się, stajemy się bardziej tolerancyjni, niestety to nieprawda. Masz rację - grunt być sobą i postępować według własnego sumienia :) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. Witam,od bardzo niedługiego czasu przechodzę na witarianizm,w moim otoczeniu może nie jestem atakowana,ale czesto nararażam sie na smieszność innych.Jak to nie jesz mięsa?A no nie jem,i wiesz co ci powiem mam w du..... co inni sobie myślą co mówia .To jest moje ZYCIE i moja decyzja .Koniec kropka,I wielkie dzięki za tego bloga i inne podobne.Własnie dzięki nim poznaje nowe smaki i to jest fascynujące.Kocham to,a inni niech się zajmą sobą z Bożym błogosławieństwem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, że na niego zaglądasz :) Bo właśnie dla czytelników, takich jak Ty go prowadzę :)
      Powiem Ci, że o dziwo, z największą złością i niezrozumieniem spotkałam się u wegan. Może akurat na takich trafiłam. Jak piszę w opisie, nie jestem weganką, ale jem wegańsko. Wyjątkiem jest miód, z którego ze względów osobistych nie rezygnuję. Nie oczekuję zrozumienia, ale czystej ludzkiej akceptacji. Tak jak ja akceptuję każdego. Nie burzę się, gdy ktoś mnie pyta, czy zamiast agaru, może użyć żelatyny. To jego osobista sprawa. Dla mnie liczy się człowiek :)
      Trzymam kciuki za Twoje przejście na witarianizm. Wiem, że nie jest to łatwe. Szczególnie trudno przyzwyczaić otoczenie do nowego sposobu życia. Wiem jednak z doświadczenia, że prawdziwi przyjaciele zostaną i zaakceptują wszystko. Grunt to być sobą :)
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  3. Nie od dziś wiadomo, że jesteśmy mało tolerancyjni, wyrozumiali itd. Niestety również czasami spotykamy się z tym brakiem ludzkich odruchów :/ Ważne jest to aby nie być konformistą i słuchać siebie.
    Super, że w potrawce dodane są suszone grzyby oprócz pieczarek, które często według nas nie mają smaku. Suszone grzyby nadają wspaniały aromat tylko szkoda, że nasz zapas już jest na wyczerpaniu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, najważniejsze by słuchać siebie, własnej intuicji.
      Co do pieczarek, jedliście te brązowe? Przysmażone na rumiano mają smak i to jaki :)
      Nie martwcie się, ja ostatnio tak często używam suszonych grzybów, że wyczerpałam mój 3-letni zapas. No a było go sporo...:(

      Usuń
    2. Jadłyśmy brązowe i są lepsze, jednak u nas w grę nie wchodzi ich przysmażanie. Na odrobinie wody z przyprawami to już nie to samo co te mamine na masełku xD

      Usuń
    3. No niestety... tylko smażenie wydobywa prawdziwy smak pieczarek. A dlaczego nie smażycie? Uwarunkowania zdrowotne czy własna decyzja takiej diety? :)

      Usuń
  4. Głowa do góry, kompletnie niczym się nie przejmuj. Niektórzy uwielbiają wylewać jad, szczególnie anonimowo. Twój blog jest bardzo dobry, należy do moich ulubionych do których często zaglądam i korzystam z przepisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Na szczęście udaje mi się tym nie przejmować, jednakże i tak nie rozumiem, skąd w ludziach tyle złości. Przecież to właśnie złość piękności szkodzi ;) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. Muszę w końcu kupić inną soczewicę, niż czerwoną. Brązową to chyba jadłam tylko tą, która jest dostępna w puszkach i bardzo mi smakowała. Świetny pomysł na podanie soczewicy z pieczarkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że musisz! Każda ma inny smak i komponuje się z innymi dodatkami, np. soczewica brązowa ma wyczuwalny posmak grzybowy, więc w tym daniu sprawdza się idealnie :) Mam nadzieję, że skusisz się je zrobić :) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Prawdziwy ten wstęp. Nie możemy być sztuczni. Powinniśmy być sobą, a do tego powinniśmy żyć tak jak chcemy, a nie jak inni chcą... Danie przepyszne i chyba sobie zrobię na tygodniu, bo pieczarki w lodówce są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, życie z samym sobą jest najważniejsze. Najgorsze, że pod wpływem innych czasem sami nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy.
      Mam nadzieję, że danie będzie smakować. Daj znać, jak wyszło :*
      Buziaki!

      Usuń
  7. Dziekuje za poarcie ,powiem 'ze nie bylo trudno przejsc na weganizm.Nawet nie wiesz ile wspanialych smakow poznalam ,to jest wspaniale.Naprawde dziekuje za wspaniale przepisy.A co do zlosci ludzi,to ja czasami mysle,ze to moze byc po prostu zwykla zazdrosc.Ludzie boja sie wyjsc po za schematy a MY to robimy,bo jestesmy madrzejsi i tego sie trzymam.Nie zrozum mnie zle,nie neguje niczyjej innosci ,po prostu tak jest,ze zawsze boimysie tego czego nie znamy.A tu moze byc sytuacja typu:a moze jednak ONI maja racje.W kazdym badz razie niech kazdy robi co chce i niech wychodzi to na dobre.Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie możemy nikogo do niczego zmuszać. Tak samo sami nie chcielibyśmy być do niczego zmuszani. Każdy z czasem się przekona, czy zrobił błąd czy nie. Masz rację, agresja często wywodzi się z zazdrości lub z niewiedzy. Łatwo nam krytykować coś, co jest dla nas abstrakcyjne, nowe. Trzeba wielkiej otwartości umysłu, by zaakceptować, że niektórzy mogą żyć inaczej. Ściskam mocno!

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że wychodzenie z założenia, że jako osoba która nie jesz mięsa czyni Cię mądrzejsza od innych (tu: mięsożerców) jest dość kontrowersyjne i raczej nie przysporzy Ci przyjaciół. Może po prostu niektórzy się za bardzo z tym obnoszą i to ostentacja drażni tudzież podświadome podchodzenie do owych 'innych' jako ludzi charakteryzujących się niższym poziomem intelektualnym a nie niejedzenie jednego z produktów żywnościowych.

      Usuń
    3. Tylko, ze ja się obnoszę z tym, ze nie jem mięsa. Zreszta, mięsożercy mnie rozumieją, mam wiele wsród nich przyjaciół. Pisze bardZiej tu o weganaxh, którzy atakują mój blog tylko dlatego, ze używam miodu. Nikomu nie karze tego czynić, a nawet podaje zawsze czym wegańskim można go zastąpić :) pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Uwielbiam soczewicę, ostatnio dodałam do pysznej zupy pomidorowej z marchewką, cebulą, porem. Pyszności :) Twoja wersja też cudna, bo kocham pieczarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak jak Ty, uwielbiam soczewicę. Oj...zupa z soczewicą... Mniam! Ostatnio też zrobiłam zupę pomidorową z soczewicą (będzie niedługo na blogu). Wyszło obłędnie! Zresztą, soczewica jest pyszna pod każdą postacią - jako danie główne lub dodatek np. do zupy.
      Ściskam mocno!

      Usuń
  9. apetyczne danie w moim guście! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie pozostaje nic tylko je zrobić;p Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  10. Dokładnie! Ludzie za bardzo się atakują i to ''rodzi'' głupie, przykre i wulgarne dyskusje :( Nie pozostaje nic innego, jak na takie osoby się wypiąć i mieć je...daleko ;)
    Kocham pieczarki! Soczewica z nimi musiała smakować obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jednak by się wypinać, musimy mieć tą siłę. Widzę często, że ludzie jej nie mają. Zresztą nie dziwię się, w dzisiejszych czasach jest to trudne. Dziś liczy się to, co inni o nas mówią niż to, co my sami o sobie myślimy. Jak powiedziałaś, musimy nauczyć się wypinać swoje cztery litery w kierunku osób, które ciągną nas tylko w dół, a od ludzi pełnych agresji omijać szerokim łukiem :)

      Usuń
  11. Po pracy kupuję pieczarki i jutro będzie soczewica na obiad :) Dzięki za inspirację!
    Tylko nie lubię al dente, mam nadzieję, że żadna kulinarna policja mnie nie zgarnie, jeśli ją wcześniej namoczę i ugotuję do miękkości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem...może Cię na 24 h zgarną ;p Hihihi :) Smacznego!

      Usuń
  12. Tym wstępem urzekłaś mnie i zyskałaś moje zainteresowanie Twoim blogiem, choć wcześniej wpadałem na Twojego bloga przeglądać przepisy. Bardzo mi się podoba Twoje podejście i to, że napisałaś o tym. :-)
    Pozdrawiam
    Paweł Stachyra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszy mnie każda informacja, że ktoś czyta moje wstępy i w jakiś sposób się do nich odnosi - nie każę oczywiście się z nimi zgadzać :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  13. fajny przepis, a mam akurat sloj suszonych grzybow!
    p.s. nie jestem weganka ani wegeterianka. jem mieso jak mi je ktos ugotuje. ale sama gotuje bez miesa :) i na takie blogi zagladam czesto! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Właśnie po to prowadzę tego bloga - dla każdego, kto chce ugotować coś roślinnego, chociaż 2-3 razy w tygodniu <3

      Usuń
  14. Hm... to ja nie miałam tak miło gdy informowałam o tym że nie jadam mięsa , nabiału , i glutenu najpierw był śmiech potem złość podszyta zazdrością (zupełnie jakbym jadła coś lepszego - bez sensu) później wykluczenie i wyzwiska od dziwaka i sekciarza na końcu oszukiwanie i dolewanie mięsnych wywarów do moich potraw.To wszystko od rodziny. Nie nazywam siebie żadną etykietą nie jadam przetworów mlecznych i mącznych bo chyba nie mam na nie tolerancji i fatalnie się po nich czuję podobnie z mięsem kieruję się intuicją ciała, miodu używam ze względów leczniczych. Whatever, wielokrotnie spotykałam się niemal z jawną agresją pod swoim adresem często z ironicznymi uśmiechami różnie bywało. Nie mam pretensji ani urazy ludzie wiele głupot popełniają ze strachu i poczucia zagrożenia.A o czym decyduję moja rzecz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że zasmucił mnie Twój komentarz - skąd ludzi tyle złości? skąd tyle niezrozumienia? Może u mnie nie było też łatwo - ludzie plotkowali, wytykali, ale najbliższe otoczenie zrozumiało. Może dlatego, że po 1.przyzwyczaili się, że zawsze byłam inna, po 2. nie utrzymuję kontaktu ze starymi znajomymi, większość mam z czasów dzisiejszych - z jogi, świata artystycznego lub takich, którzy żyją swoim, odrębnym życiem (dla nich takie "dziwactwa" to standard). My też jemy miód - to jest jedyny wyjątek, a to dlatego, że na jego temat mamy inne zdanie niż weganie (weganie-uszanujcie je :P). Jestem wnuczką pszczelarza, mój luby jest synem pszczelarza. Ale aby nie było, że nie mamy obiektywnego spojrzenia na sprawę poprzez więzy rodzinne, mój luby jest wnuczkiem promotora nabiału w Polsce. Pomimo tego, nabiałowi mówimy kategorycznie "nie".
      Powiem Ci, że podziwiam Cię - miałaś wielką siłę charakteru. Niektórzy wolą się nie wychylać i nie żyć swoim prawdziwym życiem. A przecież właśnie o to chodzi - by robić wszystko, by byc wierny samemu sobie.
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń