Pieczona dynia - idealna baza do potraw

Dynia dyni nierówna. Jeśli mówisz, że nie lubisz dyni, to znaczy, że nie jadłeś jeszcze tej, która ci naprawdę smakuje. Bo z dynią jak z jabłkiem - każdy jej rodzaj jest inny, różnie wygląda, posiada inną strukturę, ale co najważniejsze, inaczej smakuje. 

Oto kilka gatunków dyń, o które warto wzbogacić swoją domową spiżarnię:
- dynia Bambino - najbardziej popularny gatunek dyni. To z niego nasze ciocie i babki robią słynną zupę z korbola, gotowaną na mleku. Niestety dla wielu z nas, smak jej nie budzi przyjemnych wspomnień. Nie ukrywam, sama nie przepadam za dynią Bambino. Ma dla mnie mnie mało intensywny smak i aromat. Niestety to jej zasługą jest fakt, że większość z nas nie lubi dyń. W kuchni wykorzystuję ją do domowych chutney'ów, wzbogaconych odrobiną kardamonu i imbiru. Do nich nadaje się idealnie.
- dynia Ambar - mała, zielona dynia, o pomarańczowym miąższu. Uwielbiam ją za jej oryginalny "niedyniowy" smak, który w pewnym stopniu przypomina słodkiego ziemniaka. Ze względu na swoją "mączystość" nie polecam jej jako głównego elementu dania, ale jako jego dodatek.  
- dynia Hokkaido - odmiana japońska, posiada suchy miąższ, mówi się, że o smaku kasztanów. Jest to dynia, która bardzo często gości na naszym stole. Pieczemy ją i jemy ze skórką (przepis). Bardzo łatwa w przechowywaniu.
- dynia Buttercup- aż wstyd powiedzieć, ale to nasze ostatnie odkrycie. Niezwykle pyszna dynia, która im dłużej ją się pieczę tym robi się słodsza. Z powodu uniwersalnego zastosowania w kuchni nie ma sobie równych.
- dynia Piżmowa (Butternut) - bardzo dobra dynia, która idealnie komponuje się z pęczakiem (przepis), ale i nie tylko. Jej słodki, pozbawiony włókien miąższ sprawia, że idealna do większości dań. Pieczenie wydobywa jej cudowny maślany posmak. Bardzo łatwo ją rozpoznać, gdyż przypomina kształtem dużą gruszkę.
- dynia Makaronowa - posiada niezbyt intensywny smak. Znana jest z tego, że wyjmowany z niej widelcem miąższ przypomina makaronowe niteczki. Idealna jako dodatek do sałatek.
Oczywiście, to nie wszystkie rodzaje dyń. Opisałam tylko te, które najczęściej pojawiają się w mojej kuchni. Miejcie na uwadze to, że w wyborze dyni należy pamiętać, że poszczególne gatunki mają w kuchni inne zastosowanie. Te bardziej syte, mączyste używamy zwykle jako dodatek do dań, np. do sałatek. Te słodkie, wilgotne idealnie sprawdzą się jako baza potraw np. risotto, curry czy past. Dobra rada, jeśli macie wybór, omijajcie szerokim łukiem dynię bambino, która idealnie sprawdzi się jedynie jako chutney lub podstawa zupy "mleczno-dyniowej" naszych babć. Oczywiście, biorę pod uwagę, że i taka zupa, może komuś smakować :) Każdy ma inne poczucie smaku i czego innego oczekuje od potrawy. Dla mnie idealnym podaniem dyni jest dynia pieczona, podana jako samodzielne danie, skropiona jedynie dobrej jakości octem balsamicznym i olejem arganowym. Nic mi więcej nie potrzeba :)

Jeśli chcemy stworzyć potrawę z dyni, musimy pamiętać, że podstawą większości z niej dań jest jej upieczenie, które wydobywa z warzywa głębię smaku. To właśnie od upieczenia dyni rozpoczynamy większość naszych potraw, dlatego dziś prosty przepis, jak to zrobić :)


Pieczona dynia

- dynia - ilość zależy od tego, ile jej potrzebujemy
- oliwa 
- kilka gałązek świeżego rozmarynu
- sól, pieprz
  1. Nastawiam piekarnik na 200 st. C.
  2. Dynię myję, kroję i oczyszczam z pestek. Jeśli jest taka potrzeba pozbawiam jej skóry (u dyni hokkaido i piżmowej nie trzeba. Dynię kroję na mniejsze kawałki. 
  3. Kawałki dyni układam na  wysmarowanej oliwą blaszce, solę, pieprzę i lekko skrapiam oliwą. Wrzucam pomiędzy nie gałązki rozmarynu. Tak przygotowana dynię wkładam do piekarnika na ok. 1 - 1 i 1/2 godziny. Czas pieczenia zależy od rodzaju dyni. Gdyby dynia się z bardzo przypiekała, skrapiam ją lekko wodą i przykrywam folią aluminiową.
Tak upieczona dynia jest świetną bazą do wszystkiego. To, co z nią zrobicie zależy już od waszej wyobraźni kulinarnej. Osobiście zachęcam was do zrobienia sobie prawdziwej uczty dyniowej. Kupcie kilka rodzajów dyń, upieczcie je razem i zaserwujcie je lekko skropione oliwą. Dynie swoją odmiennością wyglądu, faktury i smaku będą się świetnie uzupełniać. To świetna zabawa dla kubków smakowych. Zobaczycie, że dynia wcale nie jest nudna :)


6 komentarzy:

  1. Żyłyśmy w długiej nieświadomości :P Tradycyjny korbol to dynia bambino? jest w ogóle taka nazwa dyni? duże zdziwienie... xD Bardzo lubimy dynię hokkaido, piżmową (jako deserek bo jest idealnie słodka) i makaronową! to ostatni hit naszych obiadów. Buttercup i ambar są nam nieznane ze smaku, zawsze do kupienia są bardzo duże sztuki :/
    P.S. Dla nas mleczna zupa dyniowa babcto akurat przyjemne wspomnienie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście na rynku zaprzyjaźniona pani sprzedaje mi te dynie na kawałki :) Warto je kupić, bo smak mają niesamowity. Przedtem myślałam, że nic nie pobije dyni piżmowej i hokkaido :)
      Co do zupki, niektórzy ją uwielbiają, niektórzy nie :) Zwykle zapewne chodzi o miłe wspomnienia potrawy z dzieciństwa :)

      Usuń
    2. Właśnie szukałyśmy okazji aby kupić je na kawałki ale niestety w naszych stronach trudno w ogóle o różnego rodzaju dynie :/

      Usuń
    3. Uuu... Jest jeszcze jedno rozwiązanie :) Jeśli traficie na nią, kupcie całą, pokrójcie i upieczcie. Część zjedzcie saute a część włóżcie do lodówki i zaplanujcie jako dodatek do posiłków na następne dni :) My tak robimy, np. poniedziałek - pieczona dynia, wtorek - curry z dynią, środa - zupa :) Zresztą upieczona dynia (a nawet surowa pozbawiona pestek) w lodówce może spokojnie postać kilka dni :)

      Usuń
  2. No tak tylko problem jest w transporcie takiego okazu... Ze zjedzeniem nie ma żadnego xD Jeszcze będziemy polować :)

    OdpowiedzUsuń